Z wkładki do płyty CD "Trzeciorzęd"


Oto mam przed sobą okładkę mojej "nowej" płyty. Owo "nowej" rozśmiesza mnie. To tak, jakbym tych płyt nagrał Bóg wie ile, - tymczasem palce jednej ręki wystarczą by je policzyć. Choć też prawdą jest, że tekstów do piosenek napisałem z 900. Ta "nowa" śmieszy mnie także dlatego, że składają się na nią same archiwalia, bo niby co się ma składać, kiedy już od lat nie występuję. Pewnie kiedyś, w czasach gdy wydanie płyty miało rangę koronacji, byłoby to dla mnie prawdziwe święto... ale dziś?

Więc mam przed oczami tę okładkę. Na zdjęciu ja sprzed lat, ale już ten bardziej ucywilizowany. Przedtem miałem włosy do łokci i brodę prawie do pasa. Ten na zdjęciu to szczęśliwy posiadacz drugiej już gitary, dżinsów (nie śmiej się młodzieńcze, kiedy nie rozumiesz o czym mówię) juchtowych oficerków na obstalunek i zegarka. Znak, że stąpam już po świecie pewniej i liczę się z czasem. Ale jakby nie patrzeć wszystko to ze ćwierć wieku temu.

Wówczas marzyłem o wydaniu takiej płyty. (No nie takiej, - analogowej!). Ale do ludzi mogłem trafić tylko w jeden sposób. Grać na żywca. Do kompletnej utraty głosu, do zdarcia pazurów, do ostatnich potów, po trzy recitale dziennie i litr do gardła. I grałem. Jak ten Dżin zamknięty w butelce i ciśnięty na dno oceanu tęskniłem, by ktoś mnie wyłowił. Nagrajcie mi płytę to dam wam pół królestwa. Mijały lata. Nagrajcie, dam całe królestwo. Mijały lata. Nagrajcie, dam pół świata. Aż przyszedł ten moment, gdy Dżin powiedział: „Temu, kto mnie wyłowi, skręcę kark!”. Nagrali, wyłowili, ale do skręcenia karków mi nie spieszno. Czemu? Ano temu, że już nie jestem Dżinem. A no temu, że ten z lekka już ucywilizowany bardzik, to nie ja.

Dziś przyglądam się sobie z ciepłym zaciekawieniem. Ja jestem Janek. Tamten jest Jasio. Janek przygląda się Jasiowi i widzi szamoczącego się małolata. Fakt, - wrażliwego i zdolnego. Gotowego za swoje prawdy zapłacić najwyższą cenę. Ale to jest Trzeciorzęd. Ceny zostały zapłacone. I tak dostałem duży upust.

Więc kiedy zapytano mnie czy mam coś przeciwko temu, żeby ta płyta wyszła, nie miałem cienia wątpliwości. Jest mi to obojętne. Jeśli komuś ma to sprawić satysfakcję, to powód jest wystarczający. Mnie jednak nie udzielają się najmniejsze emocje. Widzę, słyszę, rozumiem. Gdyby nie blizny mógłbym pomyśleć, że oto siedząc w kolejnym, festiwalowym jury słucham młodego człowieka, który ma coś do powiedzenia temu światu. Tamtemu światu. Fakt - zdolna bestia.

Ale to Trzeciorzęd. Tamten to Jasio. Ja jestem Janek. Być może Jan powie to samo o mnie. I nie wraca się do dawnych piaskownic. Bo to Trzeciorzęd, choć mówią, że jeśli nie wiesz skąd przyszedłeś, to nie wiesz dokąd idziesz.

Jan Wołek

Projekt graficzny i kodowanie - © J & J 2007 - 2017   /   Zdjęcie Jana Wołka - © Mariusz Szacho