(wyrwane z kontekstu...)

Mam naturę jesienną, choć jestem spod znaku Bliźniąt. Moje życie twórcze zaczyna się jesienią, która jest najbardziej kontemplatywna. Wiosna wydaje mi się zwierzęca, służąca reprodukcji. Lato – no, trudno, musi być, żeby dojrzało zboże, żeby się mocniej pościskać i do końca skonsumować miłość. Ale życie twórcze zaczyna się jesienią...

*****

Chciałbym mieć święty spokój. W moim rozumieniu to taki stan, kiedy nic nie przeszkadza mi w robocie. Bo najbardziej lubię pracować. Nie ma wspanialszej zabawy nad pracę. A w antraktach bawią mnie takie drobiazgi, jak koszenie trawy, rąbanie drzewa, porządki w obejściu.

*****

Mam co robić. Robię to, co lubię. I nie dałem się zobligować tak dalece, by robić coś wbrew sobie. To jest takie moje poczucie wolności.

*****

Należę do ludzi z tego gatunku nerwusów, którzy bardzo lubią, gdy coś napiszą, żeby to się natychmiast pojawiło. Nie dlatego, abym chciał natychmiast pieniędzy, tylko boję się, żeby się to nie zdewaluowało.

*****

Stanowczo stwierdzam, że nie mam stałych upodobań i nie wyróżniam żadnej z dziedzin twórczości, jaką się zajmuję.

*****

Są tacy, którzy mówią, że Wołek zajmuje się czterema rzeczami na raz, gdyż chodzi do czterech kas. Tymczasem w naszych realiach trzeba mieć "wydeptane ścieżki" i "swoich ludzi". Kiedy maluję i wydeptuję w tej dziedzinie owe ścieżki, w tym samym czasie zarastają mi inne. Tak więc nie chodzę do czterech kas równocześnie.

*****

Nie śpiewam, ale warczę i nazywa się to piosenką ambitną.

*****

Twórca jest od tego, by siedział w pracowni cały dzień i robił uczciwą sztukę, nie marnując czasu na stanie w kolejkach w ministerstwie, czy na przesiadywaniu w hotelowych barkach z nadzieją, że pozna bogatego dentystę z Hong-Kongu, który kupi jego prace.

*****

Malarstwo, muzyka, literatura, to jest to samo. Różni się tylko środkami wyrazu, ale ma ten sam wspólny kościec, zwany wrażliwością.

*****

Nie straciłem kłów. Wojna nadal się we mnie toczy, tylko jest to wojna o jakość. Nie odżegnuję się od tego, że być może jutro nagle pójdę w świat, gdy tylko poczuję, że mam coś do wykrzyczenia.

*****

Pomimo wszystkich rozterek, kłopotów, mam twardy kark i powtarzam – nie łamię się.

*****

Jeżeli to ma być tort – tort, to musi być sernik i to zrobiony przez moją kobitę, która go piecze najlepiej na świecie.

*****

Za mnie pracuje Opatrzność. Całe życie robię to, na co mam ochotę

*****

Moje piosenki to te, których temat szukał mnie, a mniej moje to te, do których tematu musiałem szukać sam.

[...]

(ciąg dalszy nastąpi...)

Projekt graficzny i kodowanie - © J & J 2007 - 2017   /   Zdjęcie Jana Wołka - © Mariusz Szacho