PIOSENKA DLA ALEKSANDRY

muzyka: Jan Wołek 
wykonawca: Jan Wołek 

W pokojach równie obcych co przedział kolejowy 
Znajduję zazwyczaj ręcznik z napisem: Miejski hotel 
I zapałkę, co przypadkiem uwięzła gdzieś w pół drogi 
Wspomnienie po odjezdnym między łóżkiem a koszem 
 
W deszcz kamienice zblakłe stoją o kulach rynien 
I okno przypadkowe jak wrzód na tynku skórze 
Tuż obok nieodłączne butelki szklane wymię 
Wyłaniać się zaczyna mój archipelag wynurzeń 
 
Po trawach zimnym słońcem leniwie cieknie wrzesień 
To pora umierania, gdy w cenie jest każda chwila 
To preludium starości, zamyślona jesień 
To czas, by wreszcie zrobić cholerny roczny bilans 
 
Moje stare rachunki zapłacone już z napiwkiem 
Sam nie wiem jak wylazłem z tamtych zdarzeń powodzi  
Teraz trzeba mi tylko zapakować walizkę 
Skierować pewne kroki tam, gdzie bliskość znów się rodzi 
 
I oto Kraków, i Kleparz i usta pełne wieści 
I dbałość w każdym zdaniu, by się nie zdradzić przypadkiem 
Że każde z nas pamięta, że o szesnastej trzydzieści  
Jest pociąg, że wzrok lękliwy zegarka szuka ukradkiem 
 
Minuty do odjazdu, przymrozkiem ścierpły ręce 
Nikt z nas nie przerywa dialogu spiętych dłoni 
I całkiem niepotrzebnie dodaję słowo więcej  
Nad tamto wyświechtane, że jutro będę dzwonił 
 
W pokojach równie obcych co przedział kolejowy 
Znajduję zazwyczaj ręcznik z napisem: Miejski hotel 
I zapałkę, co przypadkiem uwięzła gdzieś w pół drogi 
Wspomnienie po odjezdnym między łóżkiem a koszem
 
Projekt graficzny i kodowanie - © J & J 2007 - 2017   /   Zdjęcie Jana Wołka - © Mariusz Szacho