CZAS ROZPALIĆ PIEC 
 
muzyka: Włodzimierz Nahorny 
wykonawcy: Łucja Prus (w duecie z Januszem Stroblem); 
                     Anna Maria Jopek ( wersja 2
 )
                     Lora Szafran; 
                     Magdalena Kumorek; 
                     Tomasz Stockinger
 
Mrok jak kosmaty pies 
Patrz wrzesień wlazł, czas rozpalić piec 
Posmutniało w ogrodzie i nagle postarzało się 
Miałeś przecież być, autobus twój szedł 
Tak, jest już późno 
Wróć w lampy ciepły krąg 
Do szafy płaszcz. Jabłkami pachnie dom.  
Przemoczony poeto siądź, skończ ten swój niezwykły wiersz 
Pusta kartka i tylko znów ogarek świecy 
Dla ciebie dziś kupiłam ten zielony pled 
Ostatnie jabłka z drzew postrącał wiatr, a miałeś zerwać 
Zbyt mało ciebie mam. Kilka mądrych zdań, to wszystko. 
 
Mrok jak kosmaty pies 
Patrz wrzesień wlazł, a w domu huczy piec 
Pewnie smutno w ogrodzie, cóż postarzało nagle się 
Miałeś przecież być, autobus mój szedł 
Tak jest już późno, tak, lampy ciepły krąg 
Znów twoja twarz, jabłkami pachnie dom 
Powiesz pewnie, poeto siądź, skończ ten swój niezwykły wiersz 
Pusta kartka i tylko znów ogarek świecy  
Dla ciebie dziś kupiłem tych chryzantem pęk 
A tutaj jabłka z drzew postrącał wiatr, a miałeś zerwać 
Tak mało ze mnie masz, zatroskana twarz, przepraszam cię 
Przepraszasz mnie? 
Cóż, przepraszam cię 
Znów przepraszasz... 
Mhm..., tak... 
Tak