


Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1983
Książka stanowi zbiór przezabawnych opowiadań, napisanych ze swoistą dla Mistrza lekkością pióra i z dużym poczuciem humoru oraz – co istotne – niewątpliwym znawstwem zjawisk zachodzących w otaczającym nas świecie ;-) Już tytuły niektórych historyjek zamieszczonych w książce, np. "Lekcja przyrody dla zaawansowanych idiotów” czy też „Kilka uwag dotyczących obcowania z górami i okoliczną ludnością” zapowiadają, czego możemy się spodziewać po lekturze. Dla tych wszystkich, którzy nie mieli dotąd okazji zetknąć się z tym dziełem, zamieszczamy fragment Lekcji przyrody...
"Ptaki to kręgowce stałocieplne, tzn takie, które krążą i jest im stale ciepło. Ptakom jest ciepło nawet zimą bo mają pióra.[...] Ptak to istota bardzo ciekawa otaczającego ją świata, dlatego macha kośćmi spneumatyzowanymi i podnosi się do góry, żeby lepiej widzieć, co tam słychać. Wyjątek stanowi pingwin i struś, którym nie zależy, bo u nich tylko śnieg albo piach. U nas pingwiny bywają tylko w zimie a strusie w piaskownicy. Na lato pingwiny odlatują do zimnych krajów, a te co zostają należy dokarmiać. Najlepiej włożyć takiego do zamrażalnika (niech szuka), a strusia do doniczki(przynajmniej głowę), a na wiosnę delikatnie przesadzić do skrzynki na balkonie. Jak widzimy, ptaki należy dokarmiać,dokarmiać i jeszcze raz dokarmiać (trzy razy dziennie)przez cały rok. Jest to problem złożony, bo ptaki to gromada, a nie każdego stać,żeby latać, a ponadto jest to gromada stara. Jest ona tak stara, że już bezzębna, nie licząc szczęki pokrytej rogową pochwą. Nie należy więc dawać im nic twardego, wszak dawno wyszła z mody włoszczyzna i czas skończyć z procederem uprawianym przez Bonę, polegającym na karmieniu gęsi włoskimi orzechami (żeby skruszały)Są na to bardziej humanitarne sposoby, np orzechy laskowe (laska-po czesku miłość). Bywa,że kury jedzą kamienie ale kury są głupie i nie wiedzą, co dobre, ajeżeli kamienie je struś to znaczy,że próchnica w doniczce była podrobiona i to źle. Pingwiny jedzą lody "Pingwin" i dobrze, ale nie należy dawać lodów "pingwin", np. indykom, bo mają one mocno zaczerwienione i powiększone migdałki. Jest to tzw. "wole", zresztą kiedy dajemy im lody, to oczy też mają wole...
Ptaki powstały z gadów, co nie świadczy o nich źle. Nie należy się więc do nich brzydko zwracać i rozbijać na ich oczach jajek, bo to je boli. Jest zresztą sprawą jasną, że do najbliższej kobiety zwracamy się per mój ptaszku, a nie ty gadzie, chociaż gady też znoszą jajka, ale to zbuki, a zbuków ludzie nie znoszą. Ptaki należy dokarmiać!- wstajemy rano, myjemy zęby dyskretnie, żeby ptaki nie widziały, bo im będzie żal, że nie mają i do karmienia. GOŁĘBIE. Gołębie mówią grochu, grochu, ale w żadnym wypadku grochu im nie dawać, bo od grochu boli brzuch. Gołębie chętnie jedzą pieczywo. Musi to być jednak pieczywo podrobione. Kroimy drobno, kroimy, kroimy-oooooo! nieszczęście!- palec się ukroił, ale to nic, będzie jak znalazł, może jutro przylecą sikorki. SIKORKA. Sikorki dzielimy na bogatki i ubogie. Bogatkom nie dawać, one mają i jeszcze na cudze pazerne; co najwyżej słone paluszki herbata. Ubogim dawać- jak Janosik. Karmniki budować. Deseczka do siedzenia, barek, lada chłodnicza na garmażerkę, kasa na balkonie. Wszystko czynne do dwudziestej. WRONY,GAWRONY- czarny chleb i wodę, bo kradną. SROKI - recydywistki, to samo. GIL - pomidory; SOWA - masło, bo zdrowe na oczy. KOLIBER - ziemniaki na wzrost. Uwaga! Bywa i tak: na balkonie czeredka rozśpiewana pieczywko pojada, kawkę "Dobrzynkę" popijają, a na balustradzie jakieś zielone, zabiedzone w strachu siądą. To nie bać się! podejść, pogłaskać te UFO, kruszek posypać, "colą" poczęstować. Niech wiedzą, psiekrwie! A jak odlecą, to pomachać, ale nie lecieć za nimi, bo czy widział kto, żeby ornitolog fruwał?"
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987
Sanatorium, karawaniarski koń, dziura w całym, list do Oli, Franciszkowie z Asyżu... Tytuły wołkowych piosenek? Oczywiście też, ale to także określenia, które znajdziecie w „Po”. Skąd się wzięły, z czym są związane? Przeczytajcie książkę, bo pochłania się ją jednym tchem. Powieść pełna jest charakterystycznego wołkowego humoru najwyższej jakości, ale przede wszystkim głęboko mądrych refleksji Autora – doświadczonego przez życie świetnego obserwatora rzeczywistości.
"[...] Liczy się tylko to, co „po”. To co będzie, ta cała przyszłość to znak zapytania, niepewne grzęzawisko planów. Wiemy o niej bardzo niewiele. Możemy się jej tylko domyślać. To co teraz jest nieuchwytne, nie do opanowania, nie do zatrzymania. To co teraz też jest „po”. Liczy się tylko „po”. Ono jest jedynie i prawdziwie pewne. Policzalne i opanowane. Lub do opanowania. Jeśli się pośpieszymy. Wiemy o tym dużo. Tylko o tym. Póki nie zapomnimy, ale to zależy w znacznym stopniu od nas samych. Więc jeśli się pośpieszymy? Ale cały czas jest „po”. Zawsze jest „po”. Do Chrystusa było „przed”. Jednak oni o tym nie wiedzieli. Dowiedzieliśmy się dopiero „po”. Oni już nigdy. Do Chrystusa też było „po”. Zawsze. Teraz jest po obiedzie. To jedno z moich ostatnich „po”. Na obiad była zupa ryżowa z ryżem. Potem był ptak i ziemniaki z burakami. I jeszcze był kompot. Przypadł na mnie jeden agrest. Był tak samotny, że go zjadłem. Z ptaka dostałem nogę. Nie była mu potrzebna. I tak nie mógł się na niej utrzymać. Ale z buraków dostałem wszystko..."
Wydawnictwo Arka, Sulejówek 1988
Biały kruk z półki z książkami dla najmłodszych. Zabawna historyjka z miasteczka Szarzewa, do którego przyjeżdża tajemniczy wujek i zmienia to bezbarwne miejsce w różowy raj. Dowcipne rymy Jana Wołka okraszone pięknymi ilustracjami Jacka Gawłowskiego. Reżyser i aktor - lalkarz Waldemar Wolański, na podstawie tej bajki, zrealizował w Teatrze Lalek Arlekin w Łodzi przedstawienie dla dzieci pt. "Różowy wujek", które cieszyło się dużym powodzeniem, a którego premiera miała miejsce 26 marca 1997 roku.