


Witamy w dziale prasowym! Znajdziecie tu sporo niezwykle interesującego – naszym zdaniem – materiału, który ukazał się na łamach prasy krajowej i polonijnej, jak również w różnego rodzaju publikacjach wydanych na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat. Na materiał ten składają się w dużej części wywiady prasowe z Janem Wołkiem, w których mówi On nie tylko o Sobie Samym, o swoich pasjach artystycznych, sukcesach, porażkach i planach na przyszłość, ale także o swoim stosunku do życia, bliźnich i otaczającej Go rzeczywistości. Znajdziecie tu również artykuły i notki poświęcone Mistrzowi i Jego twórczości, jak również pozycje sygnowane Jego nazwiskiem, a poświęcone innym artystom. Jesteśmy przekonani, iż lektura zamieszczonych poniżej materiałów, z których spora część ma już archiwalny i unikatowy charakter, pozwoli Wam poznać bliżej zarówno Mistrza, jak i Jego twórczość artystyczną.
[...] Uważam, że piosence nie wolno być tylko lekką zabawką i efemerydą. Jest ona dla mnie kategorią estetyczną i winna nosić piętno dzieła sztuki. Nie będzie nim nigdy, jeśli jest robiona tak, aby odbierano ją biernie, jak banalną melodyjkę, a nie czynnie z zaangażowaniem ze strony odbiorcy. Piosenka jest miłym odpoczynkiem, dodatkiem do wszystkiego, ale brak jej często zdolności zmuszania do refleksji – oczywiście nie jest to regułą, ale są powody, aby moja gorycz była uzasadniona. Piosenkarze studenccy (a znam ich sporą gromadkę) są specjalistami od „siebie samych”. Tu nie ma kanonów. Nie ma nad nimi bicza estrady, ani gonitwy za przebojem. Piszą od siebie i dla swoich. Piszą myśląc i myślenia wymagają od słuchaczy. A i słuchacze ci jacyś inni. Nie mówi się „ładne”, „przyjemne”, „miłe” – mówi się „zgadzam się”, „tego nie rozumiem” – myśli się [...]
pełny tekst
"[...] Piszę o sobie, o rzeczach bliskich. Jeżeli w moim życiu zaszło zdarzenie godne odnotowania to chcę je opisać, nie w formie szerokiej, ale w krótkiej piosence. Kiedy moja piosenka zaczyna funkcjonować autonomicznie to sądzę, że robi wrażenie, jakbym opowiadał o czymś. Moje działania nie są czymś w rodzaju ekshibicjonizmu, odkrywania się. Ja operuję słowem. To, co robię, to jest dawanie „czegoś” od siebie. Każdy poeta jest ekshibicjonistą, poezja w ogóle jest bardzo osobista, a tomiki poezji jednak się wydaje [...]".
pełny tekst
"[...] Podstawową jednak siłą Jana Wołka są jego utwory. Piosenki? Ballady? Własnej roboty, zarówno w warstwie literackiej, jak i muzycznej. Wykonywane wyłącznie osobiście. Muzycznie utwory te są proste. Wołek gra (bardzo przyzwoicie) na dwunastostrunowej gitarze, wykorzystując ją zarówno do akompaniamentu, jak i partii solowych. Te zaś nie mają znaczenia wirtuozowskiego, lecz są uzupełnieniem konstrukcji, przedłużeniem lub wprowadzeniem tekstu. Wykonanie Wołkowych pieśni również nie jest specjalnie wyrafinowane. Nie mając klasycznych warunków głosowych – opiera się na prywatnym „zaśpiewie”, na chropawej barwie głosu, na indywidualnej ekspresji. Nikt nie jest dalej niż Wołek od tombakowego kanonu „wielkoestradowych” wdzięków. Nie dba o nie, a jeśli – to przewrotnie, przyjmując pozy clocharda... Najważniejsze jednak są słowa. Od kilku lat jest to jedno z najciekawszych zjawisk młodej twórczości polskiej. Janek pisze wiersze – ballady – piosenki tylko dla śpiewania. Wynika stąd specyficzna konstrukcja jego tekstów. Piosenki te są niezmiernie osobiste, intymne. Wołek pisze przeważnie o sobie: o swoich miłościach, wzruszeniach, nieszczęściach. Ale z owej prywatnej tematyki słuchacz wywodzi więcej, niż tylko wgląd w troski artysty. Wołkowa opowieść o miłości – jest rozprawą o sensie i bezsensie nadziei; śpiewanie o wódce – namiętnym, smutnym wołaniem w sprawie zgoła publicznej [...]"
pełny tekst
[...] Dawniej byłem ufny. Zwątpienia zaczęły się, kiedy rozpocząłem życie na własny rachunek. Każde zdarzenie, które mnie dotyczy, pozostawia we mnie głęboki ślad i wywołuje pewną cierpkość w stosunku do ludzi. Na drobiazgach buduję całe konstrukcje, które przez drobiazgi walą się, po czym znów szukam sobie punktów odniesienia, czy to będzie człowiek, czy Bóg, czy przyroda, i tak to trwa, aż nastąpi kolejny upadek. Upadki kształtują naszą psychikę, to one stają się kamieniami milowymi na naszej ludzkiej drodze. Do radości przywykliśmy jak do chleba powszedniego, to, co nas naprawdę dotyczy, jest zwykle niedobre. A jednak obowiązuje nas zasada Robinsona Cruzoe: to muszę wpisać na minus, to na minus i jeszcze to, ale przecież żyję [...]
pełny tekst
"[...]Uprawianie piosenkarstwa jest dla mnie czynnością bolesną. Nigdy bowiem nie potrafiłem się ani „wyfraczyć”, ani „wypiszczeć”. Nigdy też nie myślałem, aby się tego nauczyć, a teraz jest zbyt późno. Ale robię co do mnie należy, nie myśląc, czy uda mi się wejść na któreś tam „C”, jak małpie po banana. Wydaje mi się jednak, że mam coś do powiedzenia w kwestiach dla mnie ważnych. Powiecie: „zatem mów, a nie śpiewaj”. Toteż mówię, starając się być jak najdalej od śpiewania, aby nie przypominało to historii jednego z moich kolegów. Otóż ów chłopak, który jąka się nieprzyzwoicie (jest mądry, wiec powiedzmy „waha się”) mając coś na sercu, w dbałości o płynność zdania, wyśpiewuje je, bo jest to jedyny przypadek, gdy jego mowa odzyskuje spójność. To groteskowe, ale konieczne. Ja mówię względnie płynnie, jąkam się śpiewając. Jest to mówienie z „zaśpiewem”, bo jednak jestem patentowanym piosenkarzem, a nie literatem. Ten kamuflaż tuszuje moją oziębłość do wykonywania zawodu i przekonuje odpowiednie instytucje, że nie uprawiam cudzej grządki i nie jestem „niebieskim ptakiem”[...]"